Kategorie: Społeczeństwo i otoczenie

NIEWYKLUCZONA RÓŻNICA

Niewykluczone też, że różnica między gospodarką komercyjną a gospodarką planową nie jest tak duza, jak to sugeruje teoria. W roku 1972 „Prawda” cytowała skargę pewnego przedstawiciela resortu budownictwa, że usługi i infrastruktura „są dużym utrapieniem i nie przynoszą zysku”.Owa tendencja do pomniejszania rangi małej spo­łeczności sąsiedzkiej nie jest żadną niespodzianką tych, którzy uważają koncepcję „mikrojedno- stki” za nikłą cząstkę problematyki miejskiej. Wieś jest w sposób samoistny „społecznością sąsiedzką”, lecz w miarę posuwania się coraz wyżej na miejskiej skali mała, samowystarczalna społeczność staje się w coraz mniejszym stopniu tym, czego ludzie oczekują przenosząc się do miast.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

SPRZYJAJĄCE WALORY

Jak to wyraził pe­wien młody brytyjski projektant miast, „miasto nie jest drzewem”. Nie zaczyna się od gałązek, by po­przez gałęzie dojść w końcu do głównego pnia. Drzewo to hierarchiczny układ przestrzenny, narzucający restrykcje i ograniczenia, których mieszkaniec mia­sta nie pragnie i które go nie cieszą. Otwarty układ „kraty , umożliwiający dostęp do całości obszaru miasta, jest najlepszym fundamentem różnorodno­ści, możliwości wyboru, podniety i niespodzianki, owych darów wielkiego miasta dla tych, którzy je kochają. Walory te mogłyby sprawić, że jeszcze wię­cej ludzi kochałoby je, gdyby tylko ponury podział na wyludniony rdzeń miasta i otaczającą go magmę nie pozbawiał całego systemu żywotności.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

MOŻLIWE FORMY KRAT

„Krata” może oczywiście przywodzić na myśl mało pociągające obrazy: zuniformizowane bloki, ryk ru­chu ulicznego, kanciastość kształtów i budynków, przygnębiającą jednostajność stosowanych materia­łów i układów przestrzennych. Jest to wszakże tyl­ko jedna z możliwych form „kraty”. Może ona znaj­dować się „w ruchu”: dostosować się do pofałdowań terenu, wspinać się na wzgórza, wdzierać do par­ków, skwerów, nadawać formę z:espołom mieszkal­nym dużym i małym (łącznie z archetypowymi spo­łecznościami sąsiedzkimi), pozwala ponadto na do­wolne kombinacje przestrzenne z drogami i przej­ściami dla pieszych.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

ZBIÓR BEZKSZTAŁTNYCH ELEMENTÓW

Rzecz w tym, że jest to struk­tura „otwarta” i zapewnia dostęp do wszystkich dzielnic miasta, nie tworząc kumulatywnych zato­rów, jakie powoduje „drzewo”. Krótko mówiąc, oparty ija „kracie” mocje! dostępności nie oznacza, że mamy do czynienia ze zbiorem bezkształtnych, nie zróżnicowanych elementów miejskiej tkanki! Społeczność sąsiedzka nie jest koncepcją pozbawioną elementu celowości. Każdy dom stoi w jakimś okreś­lonym miejscu i jego najbliższe otoczenie wpływał na wygodę i zadowolenie mieszkańców. Jest on jed­nak zaledwie drobną cząstką bardzo dużego orga­nizmu i musi wspierać się na większych całościach, błędnie zwanych „społecznościami sąsiedzkimi”, któ­re w istocie zbliżać się muszą do rozmiarów gmin lub niewielkich miast.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

AUTENTYCZNE WIOSKI MIEJSKIE

Autentyczne „wioski miejskie” — Chelsea, Trasteyere, Greenwich Village — liczą sobie od pięć-j dziesięciu do stu^ tysięcy ludności. W każdej mniej licznej społeczności trudniejsze staje się wyrażanie i obrona miejscowych interesów lub zorganizowanie niezawodnej grupy ludzi aktywnych, znających się nawzajem i działających wspólnie w przypadku za­grożenia jak choćby wobec perspektywy wybu­rzania budynków. Zwiększenie liczby sklepów, szkół, miejsc wypoczynku, dostępność rozrywek i usługi specjalistycznych jest potrzebna dla przyciągnięcia  ludzi z innych części miasta i usatysfakcjonowania  mniej ruchliwych członków miejscowej społeczności — ludzi starszych, bardzo młodych, przywiązanych do domu młodych rodziców.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

SKALA URBANISTYCZNA

Jeżeli część Harlemu jest sobie w naj­lepsze murzyńska, czy społeczność ta musi koniecz­nie przyjąć pewną statutowo określoną liczbę bia­łych? Wiele osób lubi po prostu mieszkać obok ludzi takich samych jak oni. Pod warunkiem, że standard usług, możliwości zatrudnienia, warunki mieszkaniowe, parki i wszelkie udogodnienia są mniej więcej na tym samym poziomie — małe kul­turowe enklawy mogą się stać czynnikiem większe­go urozmaicenia, nie zaś większej niesprawiedliwo­ści. O chińskiej dzielnicy w żadnym wielkim mie­ście amerykańskim nie myśli się jako o getcie. Stanowi ona raczej pewną odmianę dającą wrażenie różnorodności — oraz atrakcję turystyczną. W mia­stach muszą istnieć takie społeczności. Zaczynają one chylić się ku upadkowi tylko wtedy, gdy nędza i ko­lor skóry stają się podstawowymi zasadami wyklu­czenia.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

JESZCZE INNY POWÓD

Jest inny jeszcze powód, aby podkreślić potrze­bę tworzenia większych społeczności. Żadnego cen­trum miasta nie można ożywić za pomocą mini-spo- łeczności sąsiedzkich. Niezbędna mieszanka klas spo­łecznych wymaga większego obszaru, tego, co można by nazwać „społeczną przestrzenią do oddychania”. Niewiele również pomoże wciśnięcie między monu­mentalne biurowce delikatnych domków z tarasami i maleńkich skwerów. Potrzebne są zdecydowane po­sunięcia, na dużą skalę. Jedna z metod polega na zastosowaniu finansowych zachęt i kar wobec wła­ścicieli biur, by zmusić ich do udostępnienia niż­szych pięter swych budynków do rozmaitych ce­lów — otwierania teatrów, restauracji, sal koncer­towych, pieszych ciągów handlowych.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

NAŚLADOWANIE PRZEDSIĘBIORSTW

Inna metoda zrodziła się z naśladowania przedsiębiorstw budow­lanych, zmuszanych czasami przez niepowodzenia w interesach do przejmowania pomieszczeń biurowych i ich przebudowy na mieszkania dla rodzin o różnej liczebności i dochodach. Jeszcze inny sposób to re­nowacja wszystkich ocalałych małych budynków, wyburzenie niektórych najbardziej monstrualnych* budowli (zwłaszcza gdy stoją puste i przynoszą do­chody nie z czynszów, lecz dzięki zyskom kapitało­wym, niżej opodatkowanym) i zbudowanie szkół, j klinik, bibliotek i klubów środowiskowych, które są niezbędne przy skali miasta od pięćdziesięciu do stu tysięcy mieszkańców.

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!

INNY ARGUMENT

Inny argument na rzecz większych rozmiarów dzielnic miast wiąże się z faktem, że można wówczas stworzyć znaczną różnorodność stanowisk pracy, co uwalnia spore grupy ludzi od dojazdów do pracy, a przez to umożliwia ukształtowanie się autentycz­nych interesów lokalnych.- Zapewnia to społeczno- ści dostateczne wpływy polityczne, by mogła ucze­stniczyć — jeżeli warto — w miejscowym życiu po­litycznym. Mini-społeczność sąsiedzka może być ob­służona przez sklep na rogu ulicy, szkołę podstawową i małą klinikę. Może być terenem sąsiedzkiej pomocy, która uzupełnia działalność instytucjonalną. Ale dla zapewnienia potrzeb, prowadzenia działałności i podejmowania decyzji na większą skalę nie- * zbędne są społeczności rzędu pięćdziesięciu—stu tysięcy mieszkańców. Szczególnie szkolnictwo i służ­ba zdrowia wymagają szerszego zasięgu działania. ‚

Witam! Nazywam się Bernard Kowalski i od kilku lat prowadzę firmę budowlaną. O budownictwie wiem wiele, dlatego postanowiłem założyć tego bloga. Mam nadzieję, że wpisy jakie tutaj zamieszczam korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia będą choć trochę przydatne. Zapraszam do czytania!