OPERATYWNOŚĆ RUCHU

Grupa kobiet, nazwana organizacją Kelly’s Bush, usiłowała ocalić ten skrawek ziemi będący ostatnią pozostałą w Sydney enklawą zieleni nad br2egiem rzeki. Kobiety chwytały się różnych metod dzia­łania — wnosiły petycje, odwoływały się do człon­ków parlamentu, przekonywały urząd miejski. W o- statniej instancji zwróciły się o pomoc do Związku Pracowników Budowlanych. Zwołano zebranie, na którym sześćset osób z koła Kelly’s Bush wyraziło oficjalne życzenie, by związek objął zakazem wszy­stkie działania zmierzające do zabudowy tego tere­nu. Związek wyraził zgodę.Ruch odznaczał się dużą operatywnością. Gćy ob­jęto zakazem realizację projektu wysokiej zabudo­wy w innym rejonie Sydney — z inicjatywy miesz­kańców powstał alternatywny plan niskiej zabudo­wy dla tej części miasta, przeforsowany i podjęty z prawdziwą satysfakcją przez związek zawodowy.

DZIAŁALNOŚĆ OBYWATELI

Działalność obywateli może przynosić efekty na­wet wtedy, gdy nie istnieją formalne instytucje, które by wspierały ich walkę z niepożądanymi in­gerencjami w przywileje publiczne i prywatne. Do­skonałym przykładem owocnej działalności tego ro­dzaju jest australijski ruch „Green Ban”, opierają­cy się na ścisłej współpracy grup obywateli i związ­ków zawodowych. Ruch ten narodził się w Sydney w 1971 roku i w samym Sydney wstrzymał czter­dzieści dwie inwestycje budowlane o wartości około trzech miliardów dolarów. Pierwszy „Zielony Za­kaz” narzucony przez Związek Pracowników Budow­lanych był odpowiedzią na apel zrzeszenia miesz­kańców, którzy szukali sojuszników, by ocalić przed zabudową fragmenty otwartej przestrzeni wykorzystywanej jako teren zabaw dziecięcych i spacerów.

DODATKOWY CZYNNIK

Wyłania się tu jednak dodatkowy czynnik — problem finansowego wsparcia dla oskar­żających. Firmy budowlane zazwyczaj włączają te koszta do swych budżetów, natomiast ci, którzy jak Dawid stawiają czoła Goliatowi, muszą z własnej kieszeni opłacać koszty takiego sprzeciwu. Na terenie północnego Londynu zdeterminowani przedsię­biorcy budowlani w ciągu niecałych dziesięciu lat wysunęli dziesięć odrębnych ofert odnoszących się do tej samej, bardzo chronionej otwartej strefy w zabudowie miasta. Każda z nich była kolejno odrzucane przez miejscową społeczność. Rosnący wraz z liczbą ofert podatek umacniał pozycję strony słab­szej. W Szwecji z kolei wszystkie apelacje przeciw­ko wywłaszczaniu z gruntów są finansowane przez państwo, nic przeto dziwnego, że ich liczba ciągle się zwiększa.

INNA POSTAĆ PROBLEMU

Z inną postacią tego samego problemu spotyka­my się w niektórych miastach rosyjskich, gd2ie sła­be rady, pozbawione nadziei na uzyskanie funduszy koniecznych do poprawy stanu komunikacji auto­busowej, musiały targować się o środki finansowe z silnym miejscowym przemysłem, oferując w za­mian zwolnienie od przepisów dotyczących oczysz­czania ścieków, a raczej skandaliczną możliwość ich nieprzestrzegania.W ciągu ostatnich dwudziestu lat w wielu kra­jach opracowano metody przeprowadzania gruntow- niejszych badań, sondaży i dyskusji pośród lokalnej ludności. W celu kontrolowania nadużyć i wykro­czeń organów władzy powołano publicznych sędziów, tzw. ombudsmen.

CENTRALNE ZARZĄDZANIE

ponieważ wszystko musi się opierać na zarządzaniu central­nym — wobec tego ochrona interesów obywateli jest uzależniona od czujności wybranych lub dele­gowanych przez nich przedstawicieli. Na szczeblu okręgu lub dzielnicy owa czujność obowiązuje re­prezentantów lokalnych władz. Zdarza się jednak, niestely, że na szczeblu komunalnym bezstronność i bezinteresowność z łatwością deprawują się w ob­liczu korzyści finansowych. Brukowanie ulic w XIX- -wiecznej Ameryce pociągnęło za sobą taki wzrost przestępczości jak prohibicja.Skandale wybuchające w północno-wschodnich rejonach Wielkiej Brytanii wokół kontraktów na han­del domokrążny i łapownictwo stworzyły nieprzy­jazną aurę wokół Community Land Bill, jako że za­wieranie wszystkich kontraktów, wśród których znajdują się bardzo lukratywne, zależeć będzie te­raz od decyzji niezbyt wysoko opłacanych miejsco­wych urzędników. Okazje do przekupstwa se oczy­wiste.

PO OSIĄGNIĘCIU POZIOMU PRODUKCJI

Natomiast po osiągnięciu określonego poziomu produkcji co rozsądniejsze kraje opamięta­ły się w obliczu wzrastającej przemocy i zniszczeń, próbując usuwać skutki dokonanych spustoszeń i stwarzać nadzieję lepszej przyszłości.XIX-wieczne urządzenia sanitarne, XX-wieczne slumsy — to zło będące dziedzictwem przeszłości. Zasada niepowtarzania starych błędów nie wystar­cza jednak, by sprostać zagadnieniom rodzącym się współcześnie, takim jak konieczność rozluźniania miejskiej zabudowy, racjonalnego gospodarowania gruntami, potrzeba poprawy komfortu życia w mia­stach krajów wysoko rozwiniętych czy zasługująca na uwagę próba sojuszu przemysłowo-rolnego w krajach rozwijających się. Owe przetasowania wy­magają sformułowania nowych zasad dysponowania gruntami i planowania osiedli ludzkich.

WYŻYNY ABSTRAKCJI

Spróbujmy teraz zejść z wyżyn abstrakcji na ziemski grunt konkretnych ludzkich doświadczeń i rozpatrzyć kilka sposobów godzenia interesów i pu­blicznej działalności człowieka z efektywnym pla­nowaniem, ^ wymogami sprawiedliwości społecznej i ochrony środowiska. Omówiono już wiele szczegó­łów takich zamierzeń. W tym miejscu skoncentruj­my sic; na instrumentach polityki, zarządzania i go­spodarki finansowej.Na wczesnych etapach uprzemysłowienia, bez względu na to, czy główne organy wykonawcze by­ły prywatne, czy publiczne, proces rozwoju, jak ob­serwowaliśmy, przebiegał tak gwałtownie, niekon­sekwentnie, wśród tylu pułapek i niepowodzeń, że narody same ubiegały się o stworzenie nowego miejskoprzemysłowego ładu, kierując się przede wszystkim potrzebami dyktowanymi przez rozwój gospodarczy.

TRAGEDIA KAŻDEGO IMPERIUM

Nie jesteśmy jednak władni stanowić praw dla oświaty i kultury. Jedną z tragedii każdego imperium jest to, że jego wzloty wytyczają triumfy ty­ranii, co w następstwie wywołuje wśród ludzi zbyt wielkie rozgoryczenie, by mogli łatwo powrocie na drogę wolności. Lecz w końcu społeczeństwo samo może utworzyć urzędy, ustanowić zasady postępowa­nia, kontroli i równowagi przynoszące nadzieję na wynagrodzenie tego wszystkiego, co Hamlet nazwał „outą władz” i „krzywdami ciemięzcy, obelgami damnego”. Pozwoli to zwykłym obywatelom — ko­bietom i mężczyznom, dla których prawidłowe funkcjonowanie struktury społecznej jest wręcz wa­runkiem istnienia — brać aktywny udział w two­rzeniu ich własnego porządku społecznego. Nigdzie taka potrzeba nie jest pilniejsza niż w krajach roz­wijających się, gdzie ludzie nie mają ani możliwo­ści, ani zachęty do wzajemnej pomocy, a ich uleg­łość wobec nadrzędnych ograniczeń sprawia, że za­dania następnych dwudziestu pięciu lat będą po prostu przekraczały możliwości jakiegokolwiek zor­ganizowanego systemu politycznego.

PRODUKTY KULTURY

Vendetta, porachunki, wojny gangów rozpętywane przez „mafiosów” — wszystko to są produkty próż­nych, butnych i samogloryfikujących się modeli kul­tury, czyniących z ludzi bezużytecznych niewolni­ków organizmu miejskiego. Podstawowym argu­mentem za władzą przedstawicielską, tak na szcze­blu państwowym, jak i lokalnym, jest umożliwienie obywatelom obserwowania i kontrolowania poczy­nań władzy skłonnej do nadużyć, a w razie potrze­by — usuwania skorumpowanych urzędników. Tam, gdzie działa tylko jedna partia, można osiągnąć po­dobny stopień kontroli przez wprowadzenie zebrań przedwyborczych, na których, jak w jednopartyjnej Tanzanii, dokonuje się prezentacji i selekcji wszy­stkich kandydujących.